co tu dużo mówić, było obłędnie, 10tys ludzi może więcej, sam nie wiem, z kumplem wbiliśmy się wcześniej żeby być pod scena, ale byliśmy 5m od, support przeciągnął się pół godz dłużej i nagle zaczęło się, wszyscy zaczęli się drzec podnieśli ręce i nic nie zobaczyłem, nie poddałem się, puścili 1.kawałek, pierwszy raz go słyszałem, wszyscy zaczęli skakać, nogi oderwały się od ziemi i wszystkimi...
zaczęło rzucać po 2m w każda stronę, potem breath, domyślcię się co się działo, po tym kawałku wybilismy się na koniec płyty bo jak bym upadł to by mnie zadeptali, na końcu już było wpozo, tak się zyskałałem że dziś chodzić nie mogę:P
sorry że tak dopisuje ale skrobie na komórce