Wczoraj hondą sprawdzałem jak się jeździ na "max" glebie (chciałem iść w ślady Tankiana bo zajesuper podoba mi się taka gleba ). Chlapacze dotykały drogi, a tłumik środkowy 3-4 cm od niej.
Przejechałem 40 km ./b] po 15 km ktoś zostawił jakiś duży kamień na jezdni , coś się urwało bo jechałem jakby z samym kolektorem wydechowym
następne 25 km mega głośno!!!! (jak to bez wydechu, wydawało mi się, że mnie słyszą w całym mieście, ach ten dzwięk odbijający się od bloków) na 20 kilometrze kierowca puszcza mi światła--> stoją. Dobrze, że było z górki to minąłem ich na luzie!!!!!! na 25 km próg zwalniający - OMG
a na 30 km kolejny patrol (fart) i 40 km ulga garaż (oczywiście nie wymieniam "lekkich" otarć których nie zdążyłem zliczyć!) UWAGA w małopolsce nie jeździmy autami obniżonymi poniżej 60mm -> sprawdzone!!!
ps. oczywiście to auto jest jako hobby i rocznie przejeżdża ok. 2 000 km ale to i tak za dużo jak na taką glebe ale przygoda
Jakiś czas temu tata chwalił mi się, że będzie musiał w Rover'ku wymienić wydech, bo już jest stary, pordzewiały a jak spaw przy kolektorze wydechowym puścił, to brzmi jak V8
Dziś dopiero zauważyłem jaki wydeszek sobie sprawił, aż byłem w szoku, bo on zawsze idzie w serię i to taką smutną z najgorszych materiałów a tymczasem ja ujrzałem takie 'cudo'