Prawko 7 lat,
Mandatów 1 (500zł +5 punktów)
Lato 30 st. C w cieniu samo południe.
Wyjeżdzam spod świeżo otwartego tesco we Włocławku i wkręcam na nowe skrzyżowanie. Słońce daje jak cholera a ksrzyżowanie tak chu....wo pomyślane, że na odcinku 50 metrów 3 pary swiateł stoją. Jade czerwonym CC. Wbijam się na pierwsze światła (zielone) i skręcam w lewo-następne światła, spojżałem na nie i nic nie widziałem bo słońce świeciło ale samochód przed demna przejechał więc "ogień na tłoki" (CC 700

) a tu nagle słysze pisk opon. Oglądam się w prawo a tu Poldek leci. Walnął mnie w prawy bok aż na dach poleciałem. Kumpel właśnie bawił się telefonem i później go zbierał po szosie bo się rozleciał.
Ja że waże ok 120 kg, troche cięzko miałem wyjść z CC ale jakoś się udało przez boxczną szybe. Patrze kto kierowal Poldkiem a tu baba wyskakuje z mordą, że na czerwonym wjechałem. Mówie, że może wjechałem ale Pani z jaka prędkością wieżdzała na skrzyżowanie, że dachowałem. Zamknęła się i poszła do auta, Policja przyjechała i karetka. Pojechałem do szpitala a pieski za mną. Nawet nie dmuchałem, ale 500 zł i 5 punktó było.
A trzy czy cztery dni później patrze w gazecie a tu moje CC na dachu i krótki opis. Nic się w niem nie zgadzało oprócz tego, że napisali że dwie osoby jechały. Nagle Z CC zrobił się SC, jechało dwóch mlodych ludzi student i studentka (fakt, jestem studentem ale kumpel to nie laska

)