To ja mam również bardzo ciekawą historię
Rok temu, tuż po zakupie Preludy, jeszcze nie przerejestrowanej, postanowiłem z dwoma kolegami wyskoczyć na mało uczęszczaną przedmiejską drogę na której NIGDY nikt ze znajomych na oczy patrolu policji nie widział

Ja oczywiście za sterami swojej 140 konnej Preli a dwóch kolegów w 133 konnej Mazdzie MX3. Cel naszej podróży był wiadomy - wypróbowanie swoich sił na 1/4. Wokoło lasek - czyściutki, nie podziurawiony asfalt, ja w swoim wozie, kolega w Mazdzie, a trzeciego kolegę wyrzucilismy z cyfrówką w połowie dystansu tak coby jakieś ładne ujęcia porobił. Ustawiliśmy się ślicznie - i ciach pierwsza długość (prędkośc przelotowa około 160km/h). pierwsza długość przejchana i my w las zeby sobie zawrócić i ciach drugi raz strzała, coby jeszcze ładniejsze ujęcia i filmiki były. I kiedy my kończyliśmy drugą długość a kolega z aparatem zerkał jak daleko na horyzoncie nawracamy, coś zaczyna sie w krzakach ruszać. Kolega patrzy - a tu dwójka smerfów na leśnej przechadzce nie wiadomo skąd

. Oczywiście panowie policjanci do kolegi
- "co tutaj sie dzieje ???"
kolega na to - "nic nic przyrode fotografuje" - i cyka fotki choinkom
Oni z miejsca połapali sie o co biega i kazali koledze zostać w miejscu.
Tymczasem ja i kumpel w MX3 zupełnie nieświadomi po zawróceniu ustawiamy sie do trzeciego killa. Nogi na gaz i rżniemy na całego - kiedy mielismy koło 160km/h widze ze kolega w MX3 troche spuścił z gazu - zerkam na pobocze a tam psiarz macha lizaczkiem. Zerkam na furę zi00mka - a ten już przyśpiesza. No cóż musiałem dotrzymać mu tempa i zignorowałem funkcjonariuszy (zupełnie zapominając o trzecim koledze z aparatem).
W momencie kiedy znikneliśmy z horyzontu kolega przy pałarzach zrobił głupią minę i mówi:
- "ojejku oni chyba powariowali". Na to jeden z policjantów
- "dzwoń do tych swoich kolegów i powiedz im, że za 2 godziny mają sie stawic na komendzie innaczej zaczniemy ich szukać". Jak psiar kazała tak kolega zrobił. Zadzwonił do nas. My w panice napchaliśmy sobie kiermany kasą - ile kto miał, i stawilismy sie na komendzie.
W pokoju na miejscu już dwójka funkcjonariuszy i kazanie - a to że teren zabudowany, a to że wyskoczy sarna , a to ze jakby koledze cos sie stało to jego dziewczyna by tego nie przezyła (zobaczył fote laski kumpla w portfelu), a to że młodzi i duzo zycia przed nami. My oczywiscie potulni i pokorni zrozumieliśmy swoje winy. Pod koniec rozmowa się rozluźniła i jeden z pałarzy zaczął sie dopytywać o wyniki wyścigu i specyfikacje samochodu. No ale przyszedł czas na wypisywanie mandacików.
Patrzymy, patrzymy. A oni cos tak mało piszą w koncu kazdemu z nas wręczają mandacik. Zerkam na swój i czytam - "wjazd pojazdu silnikowego na teren leśny"

(w lesie zawracaliśmy). 100zł i 0 ptk karnych
Kozak akcja - chociaż błędy młodości
