Ja jak jechałem swoim byłym concerto bez przeglądu to miałem stłuczkę. Jest wieczór godzina 20 trzeba mamę odebrać z pracy. Ojciec pił piwo to nie może, ja trzeźwy to jadę. Wszystko ładnie pięknie, jadę sobie uliczką normalną w mieście jakieś 80km/h bo puusto mam 200m do skrzyzowania przed nim przejscie, widzę jakieś dzieci , noga z gazu i delikatnie zwalniam to tych około 60 km/h ( skrzyzowanie jest 40m za przejsciem), przejezdzajac przez przejscie mialem jakies 50 na budziku i gosc w sprinterze stal po mojej prawej i skrecal w lewo. Pech chciał że wymusił mi pierszeństwo. Ja nogą po hemblach, zaciągnąłem też ręczny ( brak ABS ) i wjechałem sprinterowi w tylne koło lewym rogiem zderzaka. Na ulicy 4ry ślady mojego hamowania. Zbita postojowka, kierunek i pekniety zderzak. No to ja wku

wiony, ze bez przeglądu, a było mnie widać z daleka. Odjechałem i zaparkowalem na chodniku i wychodze do goscia i cos mu tam z kur** nagadalem czy slepy jest i wogole, a on na to ze ja zapier... alem, no tak ale nie jak bylem blisko skrzyzowania. U niego nic, rysy na feldze to mu mowie ze ma mi dac kase na naprawe bo mi wymusil pierszenstwo, a on ze nie bo ja jechalem za szybko i wzywa gliny wtedy. No to z braku laku jakos sie dogadalismy ze sie rozjedziemy bo wina byla obopolna i obaj dostaniem pkt. Naszczescie ze gosc nie wiedzial ze nie mialem przegladu , jak by wezwal gliny bylo by po ptokach i wszystko na mnie. Auto naprawilem za jakies 100zł i.. tyle

PS wiem ze tu nie ma glin, ale to tak odnosnie jazdy bez przegladu z posta wyzej

Tak bylo jakies 15 min po zdarzeniu. Jak dobrze ze 2 dni wczesniej wymieniłem opony. Bo sprawa była taka ze przytoczyłem się Concerto z gdanska do mnie (jakies 70 km ) na oponach łysych, szarych i popękanych ze starości. Na dodatek byly zdeformowane bo auto rok stalo na nich na spuszczonym powietrzu.
A te ktore mialem to kupilem uzywki jednosezonowe firestona, wiec jakos cos wyhamowaly.
A tak wyglądał tydzień poźniej:
