Tu jest kilka spraw w sumie:
1. Przewożenie inwalidy (nawet z kartą parkingową) nie uprawnia do stawania na chodniku, także wykroczenie popełniłeś. Rozumiem powód, dla którego to zrobiłeś i inteligentny policjant (nie wiem czy to się nie wyklucza) też zrozumieć powinien. No, ale jak się uparli to oczywiście mają pełne prawo ukarać.
2. Z dowodu osobistego spisują PESEL - w nowych prawkach już jest, w starych nie ma. Inna sprawa, że dowodu przy sobie nie musisz posiadać, ani okazywać w czasie kontroli drogowej, więc chamstwo i pokazywanie kto tu jest ważny w rodzaju "jak pyta to mam mu dac" mogli sobie odpuścić.
3. Postępowanie mandatowe istnieje właśnie po to, aby nie zarzucać sądów grodzkich idiotycznymi problemami jak parkowanie na chodniku albo przekroczenie prędkości o 10 km/h. Niemniej chyba (głowy nie daję) nic nie zabrania policjantowi skierowania i w takich przypadkach sprawy do sądu. Tak jak zresztą potem stwierdziłeś, oni mogą po prostu napisać, że odmówiłeś przyjęcia mandatu. Jeśli ta dziewczyna była świadkiem, że to nieprawda, to oczywiście może się to przydać. Pamiętaj jednak, że w sądzie będzie to dalej słowo dwóch osób kontra słowo innych dwóch. Na dodatek słowo funkcjonariusza publicznego jest niestety z reguły traktowane poważniej niż świadka, który nim nie jest.
4. Dopisali niezapięte pasy pomimo zapięcia? To jest grube przegięcie przecież.
Zlewik napisał Ci bardzo dobrze i konkretnie. Ja również nie przypuszczam, by ostatecznie sprawa trafiła do sądu - sąd się tylko wnerwi, że policja mu takimi pierdołami d*** zawraca, policjanci będą musieli się włóczyć i zeznawać, wypełniać papiery itd. No ale na wszelki wypadek faktycznie skontaktowałbym się z tą dziewczyną i poprosił o jej dane. Tylko nie używaj w rozmowie z nią słów typu: zeznawać, rozprawa, oskarżony, bo jeszcze się przestraszy i wymięknie
