Wyszła długa opowieść i wątpię że ktoś przeczyta ale dodam żeby nie było..
Moja historia jest bardzo podobna do niektórych a mianowicie:
rok przed 18 i zarazem rok przed zdaniem prawka zacząłem szukać auta gdyż miałem uskładane jakieś pieniądze a chciałem już coś grzebać sobie przy nim (czyt. robić tuningi

) o civicach nie myślałem w ogóle bo na podkarpaciu niestety trudno było coś znaleźć.. a jak już się coś trafiło do 2500PLN to okazało się że ojciec nie wyrażał zgody..
Wiele było podejść do golfa 2 tyle że ojciec się zarzekał że nie kupimy takiego wynalazku bo to złom

więć german style się oddalił..

Następnie niewiele brakowało żebym stał się posiadaczem Alfy Romeo 33 z silnikiem boxera.. ale zanim ojciec się zebrał to gość sprzedał..

Były plany żeby kupić rovera takiego jak ojciec miał ale też nie można było znaleźć takiego który ojcu by odpowiadał...
nagle po zdaniu prawka 4 dni po urodzinach szwagier oznajmił że chyba będzie sprzedawał swojego civica za 1900zł (jak dla mnie) bo chce nowszą honde.. zapaliło się światełko w tunelu.. ojciec wyraził zgodę tylko warunek był jeden.. szwagier musi kupić auto.. wiec zacząłem szukać na gwałt..
15czerwca jechałem do warszawy po srebrnego civica 6gen i po zakupie wracałem już swoim...

TO było coś niezapomnianego.. (dodatkowo za to że pomogłem sprowadzić tamto auto cena za civica spadała na 1800PLN

)
Dzisiaj trochę mi przeszkadza to skrzypienie i tłuczenie na dziurach ( w jajkach i żabach tego nie ma) oraz czasem chciałbym powozić się jakąś alfą 166 2,4 JTD no ale po pierwsze koszty utrzymania... a po drugie małe niepozorne auto 1,3 a juz wielu zrobiło koło doopy nieźle.. a pomyślec co by było jakby było 1,6...
dodam jeszcze że takie głupie plany miałem co do auta.. jakieś lexusy do tyłu aniołki na przód ale na szczęście posiedziałęm na tym forum oraz innych i spodobał mi się JDM
uuułaaa ale się rozpisałem..

sorry.. to z nudów..
